Ludzie

Wiolonczelista Sol Gabetta w klasycznym portrecie

Anonim

Śpiew, słoneczny, piaszczysty: wiolonczelista Sol Gabetta wywołuje niezwykłe dźwięki ze swojego instrumentu. Rozmowa o zagrożeniach, spójności i ich wizji doskonałej muzyki

Sol Gabetta wywołuje niezwykłe dźwięki ze swojego instrumentu.

Jest wielu utalentowanych skrzypków, ale tylko kilku świetnych wiolonczelistów. Sol Gabetta jest jedną z nich.Jej natura odpowiada jej nazwie: Sol, Słońce. Z ponad 40 000 obserwujących na Facebooku, osiągnął popularność popidoli. 32-latek pochodzi z Argentyny i ma rosyjskie i francuskie korzenie. Dziś mieszka po latach we Francji wraz z rodziną w Bazylei, gdzie założyła swój festiwal muzyki kameralnej "SOLsberg" w Olsbergu i skąd spełnia swoje zobowiązania. W hotelu artystycznym w Bazylei "Der Teufelhof", naprzeciwko uniwersytetu, gdzie miała decydujący wpływ i uczy, spotykamy ją.
Madame.de:Czego potrzebujesz do takiej kariery jak Twoja?
Sol Gabetta: Myślę, że człowiek nie może nic zrobić bez silnej woli. Jest dla mnie bardzo pozytywny, ale łatwo go pomylić z czymś bardzo niebezpiecznym. Nazywam to ego.
Co osobiście jesteś winien swojej silnej woli?
Że wszystko ma kierunek, a nie nawet w przód, czasami w tył, w tył, w przód, w prawo, w lewo. Moje pomysły i projekty zmierzają w różne strony. Tak samo jest z wszystkimi muzykami, jesteśmy zafascynowani klasycznym i romantycznym repertuarem, potem chcemy wiadomości z dzisiejszego dnia, a następnie jesteśmy ponownie zauroczeni pochodzeniem naszej muzyki w epoce baroku; Chcemy grać kameralnie w małym gronie, a jednocześnie błyszczeć w dużych salach przed bardzo dużą publicznością z ustalonymi utworami koncertowymi. Znam wielu kolegów, którzy mają wspaniałe pomysły i ugrzęźli …
Ale ty nie …
Dokładnie. W momencie, gdy zaatakuję coś, idzie tylko prosto. I to jest moje szczęście. Mam dużo Barana, przysłowiowego
Grube czaszki. Byłem taki jak dziecko. Więc sam zdecydowałem, w co się ubrać, na jaki koncert.
I nie boisz się ryzyka takich jasnych decyzji dzisiaj?
Sol Gabetta:Niebezpieczeństwo polega na tym, aby zatracić się w obfitości możliwości, ponieważ niektórzy ludzie nie mogą decydować ani decydować. Nie chcą odpowiedzialności
przejąć. Chętnie przyjmuję odpowiedzialność, nawet jeśli nie jest to właściwe, co postanowiłem.
Twój kraj pochodzenia Argentyna nie jest rajem muzyki klasycznej …
Cóż, jako dziecko co tydzień chodziłem do Buenos Aires na lekcje, od czasu do czasu 700 kilometrów. Jest to normalne w Argentynie. Odległości są tam
zupełnie inny niż w Europie. Znam wielu ludzi, którzy całą noc podróżowali autobusem w wieku dwunastu, trzynastu lat do Buenos Aires, aby tam brać lekcje. Tak bardzo różni się od
w Europie, gdzie oranżerie, ogrody zimowe, ale także sale koncertowe są tak ściśle jak wszędzie na świecie.
Twoi rodzice podróżowali razem z tobą?
Mój tata musiał ciężko pracować, aby to się stało. Nie miał czasu, ale ją znalazł.
Więc bardzo wcześnie było jasne, że chcesz tworzyć muzykę do treści swojego życia?
Chciałem tworzyć muzykę jako mała dziewczynka. Moje wspomnienia sięgają czasów, kiedy miałem dwa i pół roku - i śpiewałem. Nawet z dziewięcioma lub dziesięcioma, to jeszcze nie znalazło odzwierciedlenia w sensie budowania na nim życia. Po prostu tworzyłem muzykę, ponieważ był to mój sposób wyrażania siebie emocjonalnie. To był sposób na uwolnienie mnie. To właśnie rozumiemy przez dorastanie: uwolnienie osoby, która sama się ukrywa, pozwalanie i wyrażanie emocji wykraczających poza zachowanie dziecka. Czasami myślę, że wielu ludzi nie ma takiej możliwości. Są w ustalonym harmonogramie, pracują zgodnie z instrukcjami od szefa - gdzie jest jeszcze wolność?
I jak to się stało, że wybór padł na wiolonczelę?
Zacząłem od wiolonczeli w wieku czterech i pół roku. Chciałem na wiolonczelę, ponieważ ona nie istniała, nie było klasy wiolonczeli. Na początku chciałem być miły
Fiddle z altówką, na której zamontowano żądło. Nienawidziłem tego. Potem zamówiono dwie połówki wiolonczel z Japonii, a nawet te były dla mnie zbyt duże. Moja wola
Więc mniej chodziło o wiolonczelę niż o nowy, nieodkryty instrument. To, co było nowe, zawsze chciałem mieć, było dla mnie interesujące.
Jak zostałeś profesjonalnym muzykiem?
W pewnym momencie pojawia się pytanie: co z tym robisz? Moja samoocena nie była większa niż moja zdolność. Wręcz przeciwnie, zawsze uważałem, że nie jestem wystarczająco dobry, powinienem nadal rozwijać się jako artysta i jako człowiek. Nawet wtedy, gdy uczyłem się u Ivana Monighettiego, studenta Rostropowicza w Madrycie, a później w Bazylei i Davida Geringasa w Berlinie, nadal było to prawdą. Wraz ze mną następują powolne drogi. Nie przyspieszyłem od zera do stu. Takie kariery też istnieją. Masz szczęście spotkać kogoś, kto ma wpływ na biznes muzyczny. Spójrzmy prawdzie w oczy: tak się dzieje. Nie miałem tego wszystkiego. Dzisiaj cieszę się z tego. Musiałem z tym walczyć.

Pianista Hélène Grimaud (l.) I Sol Gabetta to muzyczna para marzeń - do usłyszenia na płycie "Duo" (Deutsche Grammophon)

Mówią, że wciąż szukają.
Tak. Droga jest bardziej interesująca niż przybycie. Cel jest konieczny tylko, aby mieć kierunek. Musisz poświęcić czas. Jeśli chcesz być szybszy niż czas,
wtedy używasz ich tylko zamiast ich używać. Ściskasz je razem jak akordeon. A potem nic się nie rusza, nie może zabrzmieć.
Niemniej jednak musiałeś zaryzykować skok do zimnej wody …
Wygrywając w 2004 roku nagrodę Credit Suisse Young Artist Award i kolejne wielokrotnie nagradzane koncerty pod batutą Walerego Gergieva, woda była mniej zimna. Dało mi to trochę finansowej niezależności i otworzyło bramy do wielkich świątyń koncertowych.
Często odnajdziesz siebie jako Artist in Residence orkiestry, sali koncertowej lub festiwalu jak teraz z projektem Mendelssohna z 5.7. do 31, 8. na festiwalu muzycznym Schleswig-Holstein. Jakie są zalety takich projektów rezydentów?
Ponieważ mogę zaprezentować się z kawałkami, które lubię, nawet jeśli nie pływają w głównym nurcie literatury koncertowej. Możesz budować bliższą relację z publicznością od koncertu po koncert. Dla mnie jako muzyka bardzo wzruszająca jest świadomość, że widzowie są ze mną, a nie tylko siedzą i oczekują czegoś ode mnie.
Niewypełnione życzenia?
Nie w tej chwili. Czego jeszcze mam chcieć? Mam wszystko, czego chcę, najpiękniejsze koncerty, fantastyczny instrument (wiolonczela Guadagnini z 1759 roku, warta około dwóch milionów euro i darowana przez sponsora), stabilne partnerstwo, Cóż, zawsze możesz chcieć więcej, ale dlaczego? Co ważniejsze, jak utrzymać swój poziom? Bo tam jest jeszcze trochę. Ale osiągnięcie tego ostatniego procentu na drodze do nieosiągalnego 100 procent kosztuje dużo energii. Tym bardziej, że nie tylko pozostaniesz w tych szeregach, ale może znów się zwiększysz.
Jaki byłby idealny dla ciebie powód?
Mogę powiedzieć, że wykonuję utwór w doskonałej harmonii z orkiestrą, co zawsze jest dla mnie przyjemnością. Ale jest o wiele łatwiej: cała moja rodzina, rodzice, mój brat, moja siostra, mój partner, jesteśmy zdrowi, jesteśmy razem, jesteśmy spełnieni, tak po prostu jest. Czasami boję się go stracić. Jako dziecko zawsze bałem się stracić rodziców. Ale wszyscy byliśmy razem. To jest moje doskonałe szczęście. Im więcej dajesz, tym więcej wrócisz. A potem jesteś całkowicie szczęśliwy, obiecuję wszystkim.
Czy możesz zdradzić sekret dźwięku wiolonczeli, który jest opisany jako słoneczny i piaszczysty?
To moja osoba projektuje dźwięk przez instrument. Bez wizji,
bez wyobraźni nie ma żywego dźwięku. Niestety niektóre gry bez dźwięku lub z martwym dźwiękiem. W koncercie głównym zadaniem dyrygenta jest stworzenie brzmienia orkiestry. Mam tylko jeden instrument, dzięki któremu moje pomysły mogą się rezonować. Dźwięk jest przekazywany przez molekuły mnie do instrumentu. Jest jak podpis. Po trzech tonach powinieneś wiedzieć, kto tam gra.
Reinhard Beuth